Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/chremat.do-symbol.stargard.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
przed nią otworem, ona zaś zdawała się wstępować

studiów, chociaż nie mieli na co czekać i właściwie nie wiedzieli, co

przed nią otworem, ona zaś zdawała się wstępować

pola bitwy i oddawał się marzeniom, na nowo pozwalał, by córka króla go
bardziej interesują nas udane przedsięwzięcia.
inną broń. Sprawdziła pod łóżkiem, w kilku szufladach.
- Kto? - zażądał odpowiedzi Nate.
- Mam nadzieję, że Jorge się zjawi - dodała, gdy
stołu.
- Dzień dobry, panie Latham. Tak, jestem Kelsey
bał, a jego strach sprawiał mu przewrotną przyjemność...
Jako dziecko mieszkała w białym drewnianym
Postać w czerni odwróciła się i rozejrzała dookoła.
i dziecko. Mężczyzna obejmował ramieniem małą
ROZDZIAŁ SIEDEMNASTY
wyczuła jego obecność, usłyszała szczęk mieczy. Wiedziała, że on jest jak
tamta sparaliżowała ofiarę niczym ogromny pająk. Nancy mogła więc

Sprawdził to już w sieci; mapka pokazała trzy lokale na odcinku dwunastu przecznic.

mięśnie i kości. Ogień osmali jej włosy i rzęsy... Krzyczała ze strachu pod pokładem pustej
Poszło za łatwo, pomyślał. Autor zdjęcia ściągnął go tu, nie bawiąc się w wyrafinowane
12
wcale nie zmiękła z wiekiem, pytanie jednak, czy była z nim szczera?
Masz pojęcie, co mi zrobiłeś? Jak skrzywdziłeś?
- Musimy... musimy ją znaleźć - powiedział. - Caitlyn... musimy ją znaleźć, zanim będzie za późno. - Zgoda. - Reed spojrzał na policjantów. - Chodźmy. Zanim zostanie popełnione kolejne morderstwo. A pan niech wsiada do samochodu. - Ale... - Proszę nie dyskutować. - Spojrzał na olbrzymiego policjanta, który skuł Adama. - Zostań z nim i wezwij posiłki. Potem, zanim przeklęty psycholog zdążył zaprotestować, ruszył z Sylvie i Montoyą do tonącego w ciemnościach domu. Unosił się w nim zapach śmierci. Usłyszeli muzykę, jakąś dziwną piosenkę. Reed miał złe przeczucia, coraz gorsze w miarę jak zaglądał do kolejnych ciemnych pomieszczeń. Weszli po schodach na górę i przez otwarte drzwi do sypialni. - Skurwysyn. Pierdolony skurwysyn - wyrzuciła z siebie Morrisette, patrząc na łóżko. Po ciałach posypanych czymś białym, chyba cukrem, pełzało robactwo. - Sukinsyn. - Montoyą zacisnął usta w wąską kreskę. Chyba nie po raz pierwszy widział taką scenę. Gdy Morrisette rozpoznała Sugar i Cricket Biscayne, najpierw zaniemówiła, a potem zaklęła tak siarczyście, że gdyby musiała wrzucić za to pieniądze do skarbonki, nie wypłaciłaby się do końca życia. - Co za chory sukinsyn?! - zapytała. - Cukier i świerszcze. Takie miały przezwiska... o Boże, wykończmy tego świra. - Najpierw musimy go znaleźć. Albo ją - powiedziała Reed. - Wezwijcie ekipę do zabezpieczenia śladów. - Wyjrzał przez okno w ciemną noc. - Chodźmy. Jeszcze nie skończyliśmy. Może znajdziemy więcej ciał. - Jezu - wyszeptała Morrisette. - Albo zabójcę - dodał Montoyą. - Racja. Chodźmy. Może uda nam się znaleźć Caitlyn Bandeaux. - Jeśli nie jest za późno - wyszeptała Morrisette i Reed ze zdumieniem zobaczył, że kreśli na piersiach znak krzyża. - To ona mogła to zrobić - przypomniał im trzeźwo Reed. Kto to, do diabła, wie? Adam Hunt uważa, że Caitlyn ma rozdwojoną osobowość. To wiele wyjaśniało, ale Reed nie był do końca przekonany. To jakiś psychologiczny bełkot. Jedno, co wiedział, to to, że Caitlyn może być morderczynią. Albo ta druga, która kryła się pod tą samą postacią. Ta druga mogła być też wygodną wymówką. Dopóki nie znajdzie Caitlyn Montgomery Bandeaux, nie będzie niczego przesądzał. W głowie jej wirowało, zawieszona między życiem a śmiercią raz była Caitlyn, raz Kelly. Leżała na biurku w białym pokoju. Jaskrawe lampy fluorescencyjne oświetlały podłogę wyłożoną płytkami i przykrytą brezentem.
drugiej wojnie światowej. Na szerokich trawnikach widniały ślady palącego słońca.
zainstalowana w rogu pod sufitem nagrywa wszystko, co tu się dzieje. Bentz mógłby poprosić
budynku – wypełniają dokumenty, przygotowują lekcje na następny dzień, poprawiają, czy co
kolejną nieboszczkę. – Zaciągnął się, wypuścił ustami kłąb dymu. – Czyli nic, jeśli mnie
Wróciła kelnerka z herbatą i nieodłącznym uśmiechem, ale Hayes przecząco pokręcił
Dwie godziny później siedzieli na niewielkim patio. W tle zachodziło słońce,
13
nieznajoma strzeli jej prosto w głowę.
zadrżała. Tally ciężko oparła się o samochód. – To po prostu niemożliwe. – Ale mówiła to

©2019 chremat.do-symbol.stargard.pl - Split Template by One Page Love